» Blog » Poszukiwacze Zaginionej Ameryki
18-02-2013 22:30

Poszukiwacze Zaginionej Ameryki

W działach: RPG, scenariusz, Neuroshima | Odsłony: 82

Poszukiwacze Zaginionej Ameryki
Hmmm

Od ostatniej notki minęły 2 lata, zaś od ostatniej RPGowej notki ze 3,5 roku. Sporo się w tym czasie zmieniło i u mnie i u ciebie droga polter-blogosfero, choć mam wrażenie, że mimo wszystko to ja wyszedłem na tym lepiej... Mimo to zew tęsknoty za Starym-Dobrym czasem kuje. Chciałoby się coś z tym zrobić, lecz nie da się tak z buta na starych śmieciach wchodzić z nowymi rzeczami, jakiś szacunek dla historii musi być. Dlatego też w ramach przeproszenia się ze starym blogiem i na poczet być może nowej relacji ofiaruje wam kawałek swojej RPGowej historii - Poszukiwaczy Zaginionej Ameryki, chyba jeden z nielicznych (jeśli nie jedyny) Quentinowy scenariusz, który nigdy nie był publikowany na stronie Quentina (pomijając czasy bardzo zaprzeszłe gdy internety oglądało się tylko podczas wycieczek szkolnych do publicznej biblioteki).

Scenariusz można zassać stąd: LINK

Tekst w wersji oryginalnej, konkursowej. Wersja publikowana przez Portal pod nazwą Moloch: Ucieczka z Miasta Maszyn, została poddana daleko idącym zmianom, choć mimo to wnikliwy czytelnik powinien dostrzec pewne podobieństwa.

Pozdrawiam serdecznie i jeśli chęci pozwolą to następnym razem postaram się napisać, czemu uważam, że jestem wyjątkowo słabym graczem i czemu ogólnie mistrzowie wyjątkowo słabo wypadają po drugiej stronie stołu.

Komentarze


WekT
   
Ocena:
0
ło rany jakie starocie.

Cóż niedawno ktoś podważał czy na pewno jestem MG ale ja nawet zbyt dobrze wypadam po drugiej stronie, pomimo, że nie przepadam za graczowaniem :P
18-02-2013 22:41
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
+1
@WekT

Stare, ale nigdy nie publikowane w sieci i nawet Twoje obrazki tam są :)
18-02-2013 22:45
Tyldodymomen
   
Ocena:
+2
Czekam na notkę o słabych graczach-GMach.
18-02-2013 22:56
Repek
   
Ocena:
+4
@Karczmarz
Welcome back, Mr. Anderson...

czemu ogólnie mistrzowie wyjątkowo słabo wypadają po drugiej stronie stołu.

O, to ciekawe. Osobiście uważam, że dobrzy MG to najlepsi gracze, więc chętnie poczytam wersję "z drugiej strony". :)

Pozdro

18-02-2013 23:27
KFC
   
Ocena:
0
PZA wyglądają ciekawiej od UzMM na pierwszy rzut oka... A podobieństw czy zapożyczeń jednak całkiem sporo nie trzeba ich z lupą szukać ;)
18-02-2013 23:32
Aesandill
    Mmmmszrzszczrz
Ocena:
+2
Z tym mistrzowaniem mistrzom to chyba głownie zależy od różnicy doświadczenia w mistrzowaniu mistrza gracza i mistrza mistrza.
Generalnie lepiej się gra gdy m-m ma większe.

Zresztą, wszystkiego da się nauczyć. Też zawsze uważałem sie za fatalnego gracza, ale idzie mi coraz lepiej (a mistrzowanie coraz gorzej :( )

Pozdrawiam
Aes
18-02-2013 23:47
Rag
   
Ocena:
+5
Jak dla mnie mistrz-gracz, szczególnie w miarę doświadczony jako mistrz-mistrz ma potencjał na świetnego gracza z jendogo powodu - łatwiej przychodzi mu zauważenie wątków przygotowanych przez MG i popchnięcie fabuły w ich stronę.
19-02-2013 02:39
Wlodi
   
Ocena:
+1
Wiedziałem, że się odezwiesz i zaczniesz trochę tutaj skrobać. :)

Ja raczej myślę, że pominięty został jeszcze jeden element w konfrotnacji MG jako gracz vs MG.

Często doświadczeni mistrzowie gry mają swoje wizje "mojszego RPG". W takich sytuacjach mogą pójść na ustępstwa względem ogólnej fabuły, jednak w momencie kiedy liczba "drażliwych" elementów przekracza pewną granicę, to "MG jako gracz" może nie czuć satysfakcji z rozgrywki.

Ja sam mam od dłuższego czasu problemy jako gracz. Kiedyś potrafiłem tworzyć bohatera z niczego i zawsze się wyróżniał.

W chwili obecnej ... właśnie ...

Nie wiem o czym będzie do końca pisał Karczmarz, to poprzestanę. Możliwe, że poruszyłbym pewne kwestie o których chce napisać on sam.
19-02-2013 08:29
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
+2
@Wlodi

W pewnym stopniu wlasnie refleksja naszla mnie gdy zauwazylem, ze wyjatkowo ciezko Ci szlo tworzenie postaci na ostatniej sesji, a potem zauwazylem w twojej grze pewne cechy, ktore sam widze u siebie kiedy gram. Z tych spostrzezen wykielkowala mysl ze byc moze jest cos na rzeczy.

Ale o tym nastepnym razem. Ta notka jest o PZA, "byc moze najlepszej kampanii wydanej przez fana" :P
Swoja droga jak ten czas leci, juz 6 lat minelo od spisania tego tekstu czyli jakies 7 minelo od czasu gry gralismy tą kampanie.

Swoja droga a propo repkowej notki o epickosci, to ta kampania tez ociera sie o epickosc (i to w wersji od zera do bohatera na przestrzeni jednej kampanii!). Kminienie jak za pomoca antymaterii zniszczyc raz na zawsze Molocha od środka nie zdarza sie czesto :)
19-02-2013 09:20
Wlodi
   
Ocena:
0
@Karczmarz

Posłodzę Ci trochę.

PZA dla mnie pozostaną niezapomnianą kampanią. Wtedy pierwszy raz poczułem więź pomiędzy bohaterami. Każdy z biorących udział w tej opowieści stworzył wyjątkową historię. Do tego wszystkiego Twoja wizja podziemnego świata i pytanie o to kim są bohaterowie? Ludźmi, a może tworami Molocha?

Doskonała akcja, znakomita fabuła, jak również tematyka ,,metafizyki".

Do tego również bawi mnie, że właściwie kampanię skończyłem ja z Jarem. Wszyscy stopniowo ginęli. I skończyliśmy ją zupełnie inaczej niż przewiduje historia.

Do tej pory mam w głowie scenę w której umieramy z nadzieją ucieczki ...
Patrząc w dal ... :)
19-02-2013 09:46
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
swoja droga jest to najbardziej merytoryczna notka jaka kiedykolwiek powstala na tym blogu (tzn. zawiera link do mojego najatrakcyjniejszego RPGowo tekstu), ciekawe czy zbierze wiecej lajkow niz przecietna notka o kotach :P

@Wlodi
Umieranie patrzac w dal do tej pory pamietam. Trzeba przyznac, ze ta scena pieknie zwienczyla calosc.

Swoja droga ciekaw czy pamietasz jak zginela postac Mańka? Musialem byc wtedy potworem skoro zabilem mu postac w tak bezczelnie glupi sposob :)
19-02-2013 10:00
Wlodi
   
Ocena:
+1
@Karczmarz

Chciałem pominąć sprawę naszego kolegi Mańka. Uznałem, że byłoby to niczym sypanie soli do tortu, ale jeśli poruszyłeś tę kwestię ... ;)

Kiedyś żaden z nas graczowi nie odpuszczał. Popełniasz błąd, to Cię eliminuję. Robisz coś co mi się bardzo nie podoba, to Ci to utrudnię ...

Choć z tego co mnie pamięć nie myli to wszyscy stwierdziliśmy, że zabicie naszego kompana w taki sposób było bardzo okrutne.

A czemu zginął?

Bo nie było go przez kilka sesji. Dobrze, że ten element już dawno jest za nami i już nikt z nas by czegoś takiego nie powtórzył.

Natomiast jest to również dobry temat na notkę o dorastaniu w RPGie.

Zaczynaliśmy przygody chodząc po podziemiach Podmroku. Zabijaliśmy naszych kompanów jeśli stwarzali problemy, bądź trochę się posprzeczaliśmy.

Przeżyliśmy sceny kiedy jeden z graczy wychodził przed sesją obruszony, że nie może grać tym kim zaplanował.

Z czasem labirynty podziemnie ustępowały miastom. Aglomeracje stawały się miejscami olbrzymich intryg.

Później wszystko zaczęliśmy łączyć.

Na sam koniec stwierdzając, że i tak podziemia są bardzo fajne w połączeniu z lekkim socjalem...

Historia pięknie zatacza koło. ;)
19-02-2013 10:19
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
+1
@Wlodi
A czemu zginął?

Glownie zginal dlatego, ze bylem wtedy piekielnie konsekwentny. Jego BG, podczas przesluchania powiedzial cos za co zgodnie z logika swiata po prostu musial zginac. Jedyna opcja by nie zginal byla by scena w ktorej pozostali gracze ratuja go przed egzekucja (swoja droga nie pamietam juz czemu taka scena sie nie pojawila, chyba troche poniosly mnie emocje).

Historia pięknie zatacza koło. ;)

Z jednej strony zatacza kolo, ale mam tez inna teorie. Byc moze wtedy jako dzieciaki mielismy za duzo blahych spraw na codzien i dlatego stopniowo szukalismy powazniejszych problemow, a obecnie mamy za duzo powaznych problemow przez co w grze szukamy blahych questow? Stwierdzenie "nie chce by moj bohater martwil sie jak rozliczyc PIT" dosc dobrze to oddaje :)
19-02-2013 10:51
Wlodi
   
Ocena:
0
@Karczmarz

Taka sytuacja jeśli zaistniałaby obecnie, to po prostu graczowi powiedziałoby się, że mówiąc takie rzeczy naraża się na śmierć. I właściwie tyle ... zresztą to oczywiste.

Natomiast z tego co pamiętam nie pomogliśmy mu (choć staraliśmy się) ze względu na to, że dałeś nam mocno do zrozumienia, że wiąże się to dla nas z olbrzymim ryzykiem. A w tym świecie najważniejsza była zasada "chęci przeżycia".


Byc moze wtedy jako dzieciaki mielismy za duzo blahych spraw na codzien i dlatego stopniowo szukalismy powazniejszych problemow, a obecnie mamy za duzo powaznych problemow przez co w grze szukamy blahych questow?

Nie koniecznie błahych. Wydaje mi się, że raczej oczekujemy lekkiej fabuły, ale z drugim dnem. Historia może być prosta, ale również może poruszać wiele moralnych/filozoficznych aspektów.

Nie ma w tym zaprzeczenia, a zarazem można to wszystko połączyć.
19-02-2013 11:03
Ifryt
    @Karczmarz
Ocena:
+1
swoja droga jest to najbardziej merytoryczna notka jaka kiedykolwiek powstala na tym blogu (tzn. zawiera link do mojego najatrakcyjniejszego RPGowo tekstu), ciekawe czy zbierze wiecej lajkow niz przecietna notka o kotach :P

Z moich obserwacji wynika, że nie ma szans. :P
Jakoś tak wychodzi, że społecznościówka interesuje ludzi bardziej niż merytoryka - nawet dotycząca ulubionego hobby (a nie jest nawet pewne czy rpg nadal jest tutaj ulubione).

Od siebie bardzo dziękuję za udostępnienie tego scenariusza. Fanem Neuroshimy nie jestem, więc Ucieczki z Miasta Maszyn i tak bym nie kupił, a w ten sposób mam okazję zapoznać się z ciekawą fabułą. :)
19-02-2013 11:31
Repek
   
Ocena:
0
@Ifryt
Z moich obserwacji wynika, że nie ma szans. :P

Co by daleko nie szukać, notka Hastoura o fechtunku, masa notek zegarmistrza, wpisy Drona o jego produktach... to pewnie tylko kilkanaście[dziesiąt?] wyjątków potwierdzających regułę? :)

Pozdro
20-02-2013 01:56
Ifryt
    @repek
Ocena:
+2
Zresztą nawet teraz widać, że moje czarnowidztwo się nie sprawdza. :)
20-02-2013 10:10
Wlodi
   
Ocena:
0
Myślę, że w chwili obecnej tematy burzliwe trochę ostygły. Wrócą zapewne za jakiś czas. Akurat dobry moment, aby pojawiło się trochę merytorycznych notek. :)
20-02-2013 10:48
Scobin
   
Ocena:
0
Z moich obserwacji wynika, że nie ma szans. :P
Jakoś tak wychodzi, że społecznościówka interesuje ludzi bardziej niż merytoryka - nawet dotycząca ulubionego hobby (a nie jest nawet pewne czy rpg nadal jest tutaj ulubione).


http://polter.pl/zigzak,blog.html? 13540

Większość wymienionych notek dotyczy RPG. :) Oczywiście to jest tylko jeden okres, być może w innych kształtuje się to inaczej.
20-02-2013 13:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.